Emocje na Węgrzech 12-05-2009
Jedno, co z pewnością można powiedzieć o zawodach, które w miniony weekend odbyły się na węgierskim obiekcie Hungaroring, to że emocje sięgnęły zenitu. W programie rozgrywek poza wyścigami o punkty w klasyfikacjach Mistrzostw Europy Strefy Centralnej, Mistrzostw Węgier i Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski swoje miejsce znalazła także inauguracja markowego Kia ceed LOTOS Cup, w której wystartował Marcin Przybyszewski.
O tegorocznej stawce kierowców w pucharze ceeda można bez wątpienia powiedzieć, że jest mocna. Do zawodników znanych już z poprzedniej edycji dołączył Zbigniew Łacisz ubiegłoroczny tryumfator Kia Picanto LOTOS Cup. To przede wszystkim z nim zaciekle walczył Marcin Przybyszewski podczas rozegranej w dniach 810 maja rundy.
Rywalizację warszawiak rozpoczął w piątek od treningów. Po nich przyszedł czas na pierwszą sesję kwalifikacyjną, gdzie zajął 5. miejsce. Sobota była dniem wolnym, który kierowcy mogli spędzić śledząc rywalizację w innych cyklach, odpoczywając bądź zwiedzając Budapeszt. W niedzielę o 9.00 wystartowała druga czasówka. Mimo wczesnej godziny, już wtedy panowały stosunkowo trudne warunki z uwagi na wysoką temperaturę powietrza i mocno grzejące słońce. Marcin Przybyszewski, prezentując dobrą formę, poprawił swój poprzedni rezultat i uplasował się na 4. pozycji za Kamilem Raczkowskim, Łukaszem Błaszkowski i Andrzejem Gasenko. Tym samym popularny Mop stał się jednym z faworytów do walki o podium.
Czwarte pole startowe do pierwszego wyścigu było więc bardzo satysfakcjonujące, szczególnie że strata do poprzedzającego zawodnika wynosiła zaledwie 0,002 sekundy. Po rozpoczęciu biegu zawodnik reprezentujący barwy firm Megabajt i Tracer został niestety uderzony przez Zbigniewa Łacisza, w wyniku czego stracił kilka pozycji. Problemy z prowadzeniem samochodu , które wynikły po tym wyścigowym strzale sprawiły, że reprezentant Automobilklubu Rzemieślnik nie miał już większych szans walkę o podium i systematycznie odrabiając straty na metę przyjechał jako piąty. Z tej też pozycji warszawiak rozpoczął walkę w drugim wyścigu I rundy Kia ceed Cup. Niestety pech powrócił i samochód Łacisza ponownie wszedł w kontakt z ceedem Przybyszewskiego, którego przednia opona oraz zawieszenie zostało poważnie uszkodzone. W tym momencie rozpoczęły się problemy zawodnika z Warszawy. Auto stało się bardzo niestabilne i jazda nim stała się prawdziwą walką o utrzymanie się na asfalcie . W drugim biegu mieliśmy również neutralizację, wynikającą z groźnie wyglądającego dachowania Radosława Kordeckiego. W efekcie na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Po wznowieniu zmagań, Kia ceed Marcina wciąż źle się spisywała, co zaowocowało zdecydowanie słabszym od spodziewanego wynikiem. Przybyszewski przyjechał na metę ósmy, co w połączeniu z rezultatem pierwszego biegu dało mu 6. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Po I rundzie Kia ceed LOTOS Cup pierwszą pozycję w tabeli zajmuje zwycięzca obu niedzielnych wyścigów Kamil Raczkowski. Za nim uplasowali się Łukasz Błaszkowski i Andrzej Gasenko.
Kolejna eliminacja pucharu Kia odbędzie się pod koniec maja na torze w Poznaniu. Marcin Przybyszewski planuje przed tym występem odbyć testy, by jak najlepiej przygotować się do pierwszej polskiej rundy.
Marcin Przybyszewski: - Zdecydowanie czuję niedosyt po wyścigowym weekendzie. W pierwszym wyścigu miałem dobry start i po pierwszym zakręcie byłem już na trzecim miejscu. Wiedziałem też, że zawodnik przede mną będzie musiał zjechać na karę, więc miałem świetną szansę na drugą pozycję. Niestety chwilę później jeden z kierowców nie dohamował na drugim zakręcie, uderzył we mnie, przez co spadłem na gorszą pozycję. Starałem się odrabiać straty, ale walka była bardzo ciężka. Z uwagi na skrzywione koło auto źle się prowadziło i efektem była piąta lokata. W drugim biegu było jeszcze gorzej. Już na pierwszym zakręcie uderzył we mnie ten sam zawodnik co wcześniej. Pogięte elementy zawieszenia spowodowały, że samochód prowadził się beznadziejnie. Uzyskiwałem czasy gorsze o kilka sekund, traciłem na każdym okrążeniu, więc nie było mowy o walce o wyższe miejsca. Cieszę się, że udało mi się ukończyć drugi wyścig na 8 pozycji. Mimo pechowego startu zawody oceniam bardzo dobrze. Tor Hungaroring jest techniczny i fantastycznie mi się po nim jeździ. Zawody były dobrze zorganizowane, a wyścigi w pozostałych klasach bardzo ciekawe. Porównując obecne czasy z zeszłorocznymi, można zauważyć, że czołówka pucharu Kia Ceed przyspieszyła. Zresztą ja również i myślę, że w tym sezonie jestem spokojnie w stanie walczyć o miejsce na podium. Ponadto wiem gdzie popełniam błędy oraz co zrobić, by je zniwelować i na pewno tę wiedzę wykorzystam. Przed rundą w Poznaniu planuję testy, które pomogą mi się lepiej przygotować.